- Reforma Państwowej Inspekcji Pracy to największa systemowa zmiana od 20 lat, która ma na celu skuteczną walkę z patologią umów śmieciowych, która od wielu lat trawi polski rynek pracy - mówiła ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas konferencji prasowej.
- Prezydent ma określony czas na decyzję czy podpiszę ustawę, czy też nie. Weźmie w ten sposób odpowiedzialność za to, czy wzmocni polskiego pracownika, czy też nie - podkreśliła.
- Brak wejścia w życie tej ustawy, może narazić Polskę na utratę 11 mld zł z KPO, ponieważ ta ustawa jest kamieniem milowym. To także odpowiedzialność prezydenta - stwierdziła Dziemianowicz-Bąk.
- Do tej pory nie pojawiły się żadne pytania, czy też wątpliwości ze strony Kancelarii Prezydenta - poinformowała.
Reforma PIP zakłada:
- Przyznanie Państwowej Inspekcji Pracy uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę w drodze decyzji administracyjnej.
- Prawo odwołania się przez pracodawcę od decyzji inspektora w terminie 30 dni do sądu pracy i szybszą ścieżkę jego rozpatrzenie przez sąd w ciągu 30 dni.
- Wzmocnienie ochrony praw pracownika na etapie odwołania od decyzji PIP polegające na możliwości udzielenia przez sąd pracy zabezpieczenia, aby w toku postępowania odwoławczego umowa mogła być zmieniona, wypowiedziana lub rozwiązana wyłącznie na zasadach prawa pracy.
- Wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS, aby zwiększyć skuteczność w egzekwowaniu prawa pracy przez PIP oraz możliwości przeprowadzania przez PIP zdalnych kontroli.
- Zwiększenie kar za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym.
Co daje ustawa pracownikom?
Silna PIP to bezpieczni pracownicy. Inspektorzy zyskają silniejsze narzędzia do walki z umowami śmieciowymi. Wypychanie pracowników na takie umowy bez realnego wyboru odbiera im prawo do:
- urlopu
- płatnego L4
- wyższej emerytury
- urlopu macierzyńskiego
- stabilnej pracy

- Ta reforma przewiduje także wzmocnienie finansowe PIP. Budżet tej instytucji został już zwiększony 0 13 procent względem roku ubiegłego. Dzięki tej ustawie PIP uzyska 300 nowych etatów, 100 etatów inspektorskich, około 80 do wydawania interpretacji indywidualnych, ponad 30 etatów radców prawnych, którzy będą ją reprezentować w postępowaniach sądowych. Kolejne osoby do obsługi systemów teleinformatycznych oraz pracy administracyjnej - mówiła ministra Dziemianowicz-Bąk.
Jak podkreśliła o te wzmocnienie apelowali kolejni Głównie Inspektorzy Pracy, bez względu na to, który rząd ich powoływał.
- Już sama debata wokół celu reformy PIP spowodowała, że szereg pracodawców podjęło wysiłek, żeby sprawdzić, czy przypadkiem wszystkie formy zatrudnienia, które występują u nich w firmie, są zgodne z obowiązującym prawem - wskazała.
Jej zdaniem wzrosła świadomość społeczna praw pracowniczych, czego dowodem jest rekordowa liczba zgłoszeń do PIP, która napłynęła pod koniec ubiegłego roku.
3 miesiące temu tej ustawy miało nie być, ale jest
- Jestem szalenie dumna, bo jeszcze 3 miesiące temu wydawało się, że ta ustawa stoi pod znakiem zapytania, niektórzy uważali, że tej ustawy nie będzie, że nie ujrzy ona światła dziennego - mówiła wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat.
- Dzisiaj możemy ogłosić sukces, bo dla nas na Lewicy było jasne, że będziemy o nią walczyć do upadłego, bo dla nas najważniejsze jest dobro pracowników i pracowniczek - podkreśliła.

- W tej ustawie chodzi o sprawiedliwości oraz pracowników, którzy zostali zostawieni sami sobie - mówił Łukasz Michnik, rzecznik prasowy Lewicy, który podczas konferencji prasowej zaprezentował umowę zlecenie pracownika sklepu, która jest skrajnym przykładem śmieciówki. Reforma jest również po to, aby państwo skutecznie walczyć z taką patologią - podkreślił.
Trudne rozmowy z koalicjantami i sukces Lewicy
- Dzisiaj świętujemy, bo to jest sukces Lewicy po ciężkich bojach. Mówię: ciężkich bojach, bo to były boje z lobbystami, to były boje z opozycją. Czasami bardzo trudne rozmowy z naszymi koalicjantami, ale wygraliśmy jako Lewica - oświadczył. - Czas przywrócić na rynku pracy elementarną godność pracownikowi - dodał.

















