300 tysięcy mieszkań spółdzielczych w Polsce, w tym 100 tysięcy w samej Warszawie to lokale, które znajdują się na gruntach z nieuregulowanym statusem prawnym.
- Wyniku tego problemu mieszkańcy płacą wyższy czynsz, ponieważ w nim ujęta jest opłata za nieumowne korzystanie z danego gruntu. Nie ma możliwości remontu takiego lokalu, a w przypadku sprzedaży jego cena jest średnio 20 procent niższa od podobnego mieszkania, ale z uregulowanym statusem. Kolejną kwestią jest brak możliwości zaciągnięcia kredytu hipotecznego – relacjonuje Karolina Zioło-Pużuk, warszawska radna Lewicy.
- Temat ten pojawia się praktycznie każdej Radzie Warszawy, dlatego poprosiliśmy przedstawicieli Lewicy w rządzie o pomoc – dodaje.
Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologii odpowiedział na ten apel, w jego resorcie opracowano projekt ustawy, który ma uregulować sprawę gruntów zabudowanych budynkami spółdzielni mieszkaniowych.
Co zakłada projekt ustawy?
- Spółdzielnie mieszkaniowe będą miały 12 miesięcy na to, aby wystąpić z roszczeniem do samorządu o ustanowienie prawa do użytkowania wieczystego i bezpłatnego przeniesienia własności.
- Grunty będą regulowane w granicach posiadania spółdzielni.
- Spółdzielnia będzie miała 8 lat, aby na swoich terenach niezabudowanych zrealizować projekt mieszkaniowy, jeżeli miejscowy plan zagospodarowania taki przewiduje.
- Rząd na ten cel przeznaczył środki dla spółdzielni mieszkaniowych - przypomniał Lewandowski. - A my rozwiązujemy dzięki temu dwa problemy: regulujemy sytuację prawną, a także pomagamy rozwiązać problem kryzysu braku mieszkań - ocenił.
- W maju tym projektem zajmie się Rada Ministrów, po czym ta ustawa wpłynie do Sejmu - poinformował minister minister.
Jak podkreśliła warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska dzięki Lewicy poprawi się los co kilkuset tysięcy Polek i Polaków. - Ta ustawa zabezpieczy też los spółdzielni, które mogą być zagrożone roszczeniami reprywatyzacyjnymi - mówiła.
- To fantastyczna wiadomość - oceniła.

















